Chigee AIO-5 Play: urządzenie, które wysłało naszego Garmina na wcześniejszą emeryturę

paź 27, 2026

Udana wyprawa motocyklowa zaczyna się na długo przed uruchomieniem silnika pierwszego dnia. Wybierz wyjazd pasujący do ciebie, przygotuj potrzebne dokumenty i sprzęt, a na miejsce przyjedź gotowy, aby w 100% cieszyć się podróżą, zamiast rozwiązywać problemy, których można było uniknąć.
Przez lata klasyczne nawigacje motocyklowe służyły nam bardzo dobrze. Potem planowanie trasy zaczęło przypominać tor przeszkód z aplikacji, kabli i oprogramowania. Przetestowaliśmy Chigee AIO-5 Play przez siedem ciężkich tygodni w Ameryce Południowej. Nasze stare nawigacje mogą już iść na emeryturę.

GPS na motocykl: małe pudełko, dużo zamieszania

Przez lata dedykowana nawigacja motocyklowa była standardowym wyborem wielu podróżników. Również my z niej korzystaliśmy. Urządzenia były wodoodporne i niezawodne, a sam sprzęt rzadko był problemem.

Problem zaczynał się wokół niego. Planowanie trasy potrafiło oznaczać BaseCamp, Explore, Tread, pliki map, kable USB i chwilę zadumy nad tym, dlaczego przeniesienie jednego pliku GPX wymaga tyle zachodu. Sam Garmin obecnie podaje, że zūmo XT2 i XT3 nie są kompatybilne z BaseCamp i do zarządzania danymi zaleca aplikację Tread.

Nie oznacza to, że Garmin produkuje zły sprzęt. Oznacza natomiast, że zaczęliśmy szukać czegoś prostszego w obsłudze.

O korzystaniu z Garmina, Gaia GPS i OpenStreetMap pisaliśmy już przy okazji przejazdu Trans Euro Trail przez Polskę. Sama nawigacja działała. Nakłonienie wszystkich elementów do współpracy czasem wymagało talentów dyplomatycznych.

Chigee AIO-5 Play

AIO-5 Play kupiliśmy z rozsądną dawką podejrzliwości. Elektronika motocyklowa ma długą tradycję obiecywania rewolucji, po czym prosi o założenie konta, aktualizację firmware’u i ponowne uruchomienie czegoś na parkingu przy stacji benzynowej.

Chigee okazało się odświeżająco nudne. W najlepszym możliwym sensie.

To nie jest klasyczna samodzielna nawigacja GPS i technicznie rzecz biorąc nie jest też HUD-em. To odporny wyświetlacz motocyklowy, który pokazuje kompatybilne aplikacje z telefonu przez Apple CarPlay lub Android Auto. Telefon pozostaje mózgiem operacji, a Chigee staje się interfejsem w kokpicie.

I właśnie to jest ważne. Nie uczysz się kolejnego ekosystemu map. Korzystasz z aplikacji, które już znasz.

Urządzenie Chigee AIO-5 Play – widok zestawu
Ekran i tylna obudowa urządzenia Chigee AIO-5 Play

Konfiguracja: dziecinnie prosta

Podłączasz zasilanie, parujesz telefon, wybierasz CarPlay albo Android Auto i jedziesz. Po pierwszym połączeniu urządzenie może łączyć się automatycznie po uruchomieniu motocykla.

Telefon zostaje w kieszeni albo tankbagu, z dala od bezpośredniego deszczu, słońca i drgań kierownicy. To dość istotne, zwłaszcza jeśli smartfon kosztuje więcej niż niektóre motocykle, na których zaczynaliśmy podróżować.

Ekran można obsługiwać w rękawicach przystosowanych do ekranów dotykowych, interfejs jest prosty, a urządzenie może być zasilane z motocykla lub przez USB. Producent podaje dla AIO-5 Play klasę ochrony IP68 — dokładnie taki parametr, jaki lubimy widzieć, kiedy prognoza pogody najwyraźniej przestała się starać.

Nawigacja

W miastach i na przelotowych trasach używamy najczęściej Google Maps. W miejscach odległych i przy planowaniu tras off-roadowych jednym z naszych podstawowych narzędzi jest Gaia GPS. Z Chigee oba rozwiązania mogą mieszkać w tym samym kokpicie, bez dokładania osobnego świata GPS.

Gaia GPS oficjalnie obsługuje zarówno Android Auto, jak i Apple CarPlay. Mapy działają też offline, jeżeli wcześniej pobierzesz je na telefon.

Są ograniczenia wynikające z platformy. To CarPlay i Android Auto decydują, co aplikacja może pokazać podczas jazdy, a nie każda funkcja telefonu jest dostępna na ekranie motocykla. Gaia również ma pewne ograniczenia tras i tracków zależnie od platformy. Chigee, niestety, nie posiada jeszcze funkcji uchylania polityki Apple i Google.

Dla nas najważniejsze jest jednak to, że planowanie pozostaje w narzędziach, których już używamy. Przed wyjazdem nie trzeba odprawiać dodatkowego rytuału przenoszenia wszystkiego do osobnej nawigacji.

Ekran nawigacji Chigee AIO-5 Play zamontowany na motocyklu
Mapa tras używana podczas testu urządzenia Chigee AIO-5 Play

Siedem tygodni w Ameryce Południowej: praktyczny test

Nawigacja może działać perfekcyjnie na biurku. Podobnie zresztą jak większość rzeczy. Nas bardziej interesowało, czy będzie działać po kilku tygodniach trzęsienia, moczenia, marznięcia, pieczenia w słońcu i obtaczania w kurzu.

AIO-5 Play używaliśmy przez siedem wymagających tygodni jazdy w Ameryce Południowej. Był deszcz, śnieg, kurz, woda i kiepskie drogi. Temperatury otoczenia wahały się mniej więcej od -5°C do 40°C.

Działał.

To zdanie celowo jest krótkie. Kiedy sprzęt na wyprawie działa jak należy, zwykle nie ma o czym pisać. Po prostu przestajesz go zauważać. To komplement.

Nie spędzaliśmy wieczorów na ratowaniu uszkodzonych tras. Do przekonania dwóch urządzeń do rozmowy nie potrzebowaliśmy laptopa. Odpadał też święty rytuał: odłącz kabel USB, uruchom wszystko ponownie i spróbuj jeszcze raz.

Test urządzenia Chigee AIO-5 Play podczas jazdy drogą szutrową
Motocyklista testujący urządzenie Chigee AIO-5 Play w trudnym terenie
Motocyklista podczas testu urządzenia Chigee AIO-5 Play na otwartej trasie
Motocykl przygotowany do długiego testu urządzenia Chigee AIO-5 Play

Telefon zostaje w kieszeni

Jest jeszcze jedna zaleta, ważniejsza niż się wydaje. Współczesne smartfony średnio lubią spędzać cały dzień na kierownicy, w pełnym słońcu, wibracjach, podczas ładowania i nawigowania, a przy okazji przyjmować na ekran wszystko, przez co właśnie przejechał motocykl przed nami.

Z Chigee telefon może zostać schowany i chroniony, a przed sobą nadal masz nawigację, muzykę i kompatybilne funkcje komunikacyjne.

Oczywiście system nadal zależy od telefonu. Jeżeli telefon padnie, bardzo inteligentny ekran motocyklowy nagle robi się wyraźnie mniej inteligentny. Dlatego w odludnych miejscach nadal pobieramy mapy offline, dbamy o zasilanie i mamy rozsądny backup. Technologia wciąż nie zlikwidowała zdrowego rozsądku.

Motocykl na trasie podczas testu urządzenia Chigee AIO-5 Play
Grupa motocyklistów podczas testu urządzenia Chigee AIO-5 Play

Chigee kontra Garmin

Garmin nadal produkuje bardzo solidne, dedykowane urządzenia nawigacyjne i dla części motocyklistów klasyczny GPS wciąż będzie najlepszym narzędziem. Jeżeli Twój system działa, znasz go na pamięć i lubisz wszystko robić w jednym ekosystemie, nie ma pilnej potrzeby wyrzucania urządzenia w najbliższe krzaki.

Naszym problemem był sposób pracy. Planujemy skomplikowane wyprawy, zmieniamy trasy, wymieniamy pliki GPX i korzystamy z różnych źródeł map. Z czasem liczba aplikacji i kroków potrzebnych do obsługi dedykowanej nawigacji zaczęła być trudna do obrony.

Z Chigee sprzęt właściwie znika. Google Maps pozostaje Google Maps. Gaia pozostaje Gaią. Spotify pozostaje Spotify. Ekran na motocyklu jest po prostu miejscem, z którego z nich korzystamy.

Nasze Garminy nie zostały więc uroczyście pochowane. Po prostu korzystają z bardzo wygodnej wcześniejszej emerytury.

Co nam się podoba?

Konfiguracja jest szybka. Telefon pozostaje bezpieczny. Znane aplikacje nadal są znane. Mapy aktualizują się przez telefon. Nawigacja offline działa, jeśli dana aplikacja obsługuje pobrane mapy. A ekran przeżył wszystko, czym go poczęstowaliśmy.

Jest też coś niezwykle satysfakcjonującego w przygotowaniu trasy, odpaleniu motocykla i zobaczeniu jej tam, gdzie powinna być — bez wcześniejszego negocjowania traktatu pokojowego między kilkoma programami.

Czego Chigee nie robi?

AIO-5 Play nie jest magią. Złego pliku GPX nie zamieni w dobrą trasę. Pośrodku niczego nie stworzy też zasięgu komórkowego. Motocykla również nie podniesie, kiedy zignorujesz poziomice i odkryjesz, dlaczego ślad na mapie wyglądał właśnie tak.

Kompatybilność zależy również od CarPlay i Android Auto. Jeżeli kupujesz urządzenie głównie dla jednej konkretnej aplikacji, najpierw sprawdź, czy obsługuje ona daną platformę i dokładnie te funkcje, których potrzebujesz.

To także sprzęt z segmentu premium, a nie ekran z tajemniczego zakątka marketplace’u za równowartość dwóch tankowań. Jeżeli potrzebujesz nawigacji do kawiarni dwa razy w miesiącu, prawdopodobnie jest to przesada. Przy częstych podróżach wygoda zaczyna jednak mieć dużo więcej sensu.

Dla kogo?

Naszym zdaniem Chigee ma najwięcej sensu dla osób, które już planują i nawigują przez aplikacje w telefonie, zwłaszcza jeśli przełączają się między zwykłą nawigacją drogową a bardziej szczegółowymi narzędziami adventure.

Jest szczególnie przydatny podczas dalszych podróży, kiedy ochrona telefonu zaczyna mieć znaczenie, ale nadal chcesz korzystać z elastyczności nowoczesnych aplikacji zamiast zamkniętego ekosystemu.

Jeśli kochasz swoją klasyczną nawigację GPS — używaj jej dalej.

Werdykt

Po siedmiu ciężkich tygodniach AIO-5 Play zrobił dokładnie to, czego od niego chcieliśmy: uprościł nawigację.

Jak na gadżet technologiczny brzmi to niemal rozczarowująco skromnie. I właśnie o to chodzi.

Nie interesuje nas montowanie elektroniki tylko dlatego, że przy kierownicy został jeszcze wolny centymetr kwadratowy. Chcemy sprzętu, który usuwa pracę. Chigee usunęło kilka etapów z naszej nawigacyjnej rutyny, zostawiając aplikacje i mapy, które lubimy.

Do większości naszych wyjazdów wybralibyśmy dziś takie rozwiązanie zamiast klasycznej, dedykowanej nawigacji motocyklowej.

Nie dlatego, że daje nam więcej technologii.

Dlatego, że wreszcie czujemy, jakby było jej mniej.

Chcesz poczytać więcej?

Zobacz oficjalną stronę Chigee AIO-5 Play — znajdziesz tam aktualną specyfikację, kompatybilność i akcesoria.

Więcej artykułów o planowaniu tras, sprzęcie i naszych doświadczeniach z wypraw znajdziesz na blogu MotoBirds.

MotoBirds – wyprawy motocyklowe i transport motocykli na świecie

MotoBirds specjalizuje się w organizacji wypraw motocyklowych z przewodnikiem oraz w transporcie motocykli na całym świecie. Od lat prowadzimy motocyklistów przez najbardziej spektakularne regiony globu – od Ameryki Południowej, przez Himalaje, po Afrykę i Azję.

Organizujemy zarówno klasyczne wyprawy grupowe, jak i wyjazdy women-only, tworzone z myślą o motocyklistkach szukających przygody w przyjaznej, wspierającej atmosferze.

Jeśli marzysz o własnej motocyklowej wyprawie przez Altiplano, Atacamę, Salar de Uyuni i Andy, sprawdź nasze aktualne terminy wyjazdów i dołącz do jednej z kolejnych ekspedycji.

Subskrybenci newslettera dostają więcej!

Dołącz do Uskrzydlającego Newslettera MotoBirds, a co dwa tygodnie podrzucimy Ci na maila garść praktycznych wskazówek, inspiracje, ciekawe publikacje czy bieżące informacje ofertowe, które sprawią, że będziesz bliżej zrealizowania swoich podróżniczych marzeń.

KOSZYK0
Brak produktów w koszyku!
Kontynuuj zakupy