fbpx
Motocyklem przez świat – mozaika kultur

Motocyklem przez świat – mozaika kultur

Motocyklem przez świat – mozaika kultur

Zapomnij o sieciówkach i fast foodach. Każde miejsce na Ziemi ma swój rytm, zapach czy smak. Przynajmniej do takich wniosków doszliśmy, podróżując motocyklem przez świat. W rzeczywistości rządzonej przez sieciówki, identyczne frytki w fast foodach czy pamiątki „made in China” łatwo o tym zapominać. I dlatego uważamy, że wyprawa motocyklowa z MotoBirds da Ci doświadczenia, jakich trudno szukać gdzie indziej. Domyślasz się czemu?

Podróżując motocyklem przez świat, rozpieszczasz podniebienie

 

Każdy kraj ma swoją specyficzną kuchnię. Do Argentyny jeździmy na steki i wino. Jeśli gdzieś na świecie naprawdę żyją uśmiechnięte krowy z reklam, to z pewnością tam. Smak mięsa nie ma sobie równych i wcale nie jest to kwestia przypraw. Podobnie jak ryby i owoce morza smakują najlepiej tam, gdzie jedziemy wzdłuż linii brzegowej. W Peru i Chile ósmym cudem kulinarnego świata są potrawy z surowej ryby, czyli ceviche. Nawet w Himalajach, gdzie kuchnia jest raczej uboga, przyprawy robią niesamowitą robotę.

Oczywiście są miejsca, gdzie kuchnia nie wymiata jak naszym zdaniem np. Boliwia, jednak i na to jest sposób. Absolutny, światowy ewenement, niekoronowany król wszelkich śniadań w niezliczonej liczbie odsłon to… jajko. Serio, zawsze możesz liczyć na to, że na śniadanie dostaniesz jajko. Zaskoczyć Cię może jedynie sposób, w jaki będzie przygotowane. Numerem dwa są oczywiście kurczaki. Najbardziej bezpieczne i swojskie danie, które dostaniesz nawet w miejscach, gdzie jak okiem sięgnąć step i zero kurzych ferm.

Osobną kwestią jest to, gdzie warto jeść. Dobra wiadomość jest taka, że wcale nie w drogich restauracjach, gdzie potrawy tracą świeżość w oczekiwaniu na turystów. Najlepsze i najbezpieczniejsze są przydrożne budki i stragany. Nie, nie takie jak w Polsce w latach 90, które straszyły hot dogami przy drogach szybkiego ruchu. Tutaj wszystko jest świeże, przygotowywane na miejscu i schodzi na pniu, więc nie zdąży się popsuć, niezależnie od temperatury. Oczywiście nie może być surowe, chyba że rozmawiamy o koktajlach i sokach owocowych.

Wyprawa motocyklem przez świat to okazja, by poznać lokalne targi

 

Te miejsca działają na wszystkie zmysły. Są wielobarwną mieszanką kolorów i zapachów, dzięki czemu czujemy, że naprawdę odwiedzamy najdalsze zakątki świata. Ponieważ unikamy miejsc, które masowo odwiedzają turyści, możemy liczyć na naprawdę regionalne specjały i lokalne cuda. Atmosferę tych miejsc potęguje też to, że często handlują tu ludzie, którzy sami wyhodowali czy wytworzyli sprzedawany towar. Chyba nie musimy pisać, że jest to zupełnie inne doznanie zakupowe niż kliknięcie „kupuj” na AliExpress?

To, jakie odwiedzamy targi, w dużym stopniu zależy od miejsca, w którym jesteśmy. W Tanzanii awokado potrafi mieć rozmiar małej dyni (no dobra, Chilijczykom to nie zaimponuje, bo też takie mają, jednak my jesteśmy pod wrażeniem) i smakuje nieziemsko. Zresztą dotyczy to wszystkich owoców, dlatego tutaj zazwyczaj wpadamy na targi z jedzeniem. Za to w Peru czy Boliwii ciężko się oprzeć targom etnicznym z miejscowym rękodziełem. Kocyki, szaliczki, rękawiczki dziergane na miejscu przez lokalne „babuleńki” uwiodą nawet zakupowych minimalistów.

Aleksamdra Trzaskowska MotoBirds

Podróżując motocyklem przez świat, poznajesz ludzi

 

Zastanawiałeś się, jacy są ludzie w miejscach, gdzie z rzadka zagląda zachodnia cywilizacja? Temat rzeka, więc postaramy się streszczać. W zasadzie moglibyśmy zamknąć odpowiedź w dwóch słowach: to zależy. Od regionu, a nawet miejsca.

Ludzie gór są bardziej zamknięci, introwertyczni, mniej wylewni. Zdarzało nam się odwiedzać miejsca np. w Boliwii czy Peru, gdzie biały człowiek jest rzadziej widywany od kosmitów w amerykańskiej strefie 51. Lokalna ludność, przezornie, ignorowała naszą obecność. To ciekawe doświadczenie, gdy w wiosce liczącej zaledwie 20 domów rozbijasz namiot na środku jedynego boiska, a i tak nikt go oficjalnie nie zauważa. Na szczęście, jeśli to my wychodziliśmy z inicjatywą, ludzie normalnie z nami rozmawiali.

jezioro Pangong Tso

To tyle o wysokogórskiej Boliwii. W większości miejsc lokalna ludność reaguje zazwyczaj zaskoczeniem, wręcz zdziwieniem, że ktoś ich odwiedza. Przeważa ciekawość, a reakcje są bardzo, bardzo pozytywne. Mieszkańcy sami chcą nas poznać, wychodzą z inicjatywą, pytają, czy potrzebujemy pomocy. Służą informacją i chcą być pewni, że mamy wszystko, co nam potrzebne. To fantastyczne uczucie. Dalekie od doświadczeń z typowo turystycznych miejsc, o czym wie każdy, kto chociaż raz odwiedził turystyczną miejscowość, nawet w Polsce.

Odwiedzając różne zakątki świata, poznajemy ludzi różniących się nie tylko językiem czy wyglądem, a przede wszystkim światopoglądem, tradycją i kulturą. Wyobraź sobie tybetański klasztor w Himalajach i Afrykańską wioskę w Afryce. Chyba nie musimy tłumaczyć różnic? Ważne jest to, że w każdym z tym miejsc poznajemy również siebie. Nic tak bardzo nie pozwala zajrzeć w głąb własnego serca, jak zderzenie z zupełnie innym sposobem życia i systemem wartości.

Aleksamdra Trzaskowska MotoBirds
Himalaje na motocyklu
jezioro Pangong Tso

Motocyklem przez świat może być bezpiecznie

 

Wszystko pięknie, tylko czy takie wyprawy w ogóle są bezpieczne? W końcu większość słyszała o kartelach narkotykowych w Kolumbii czy uzbrojonych po zęby dzieciach w Afryce. Uspokajamy. Zabieramy ludzi tylko w bezpieczne miejsca. Tam, gdzie nie toczy się żaden konflikt zbrojny, a sytuacja polityczna jest w miarę stabilna. Przykład sytuacji w Europie najlepiej obrazuje, że nigdzie nie ma 100% pewności bezpieczeństwa. A jeśli ktoś obawia się, że przez przypadek trafi na jakąś wytwórnię nielegalnych używek, zapewniamy, że łatwiej trafić szóstkę w totka, nawet nie grając.

Zresztą, podróżujemy w grupie i z samochodem wsparcia, przez co rośniemy w siłę. Większa grupa jest traktowana zupełnie inaczej niż pojedyncze, bezbronne i często nieznające realiów osoby. My znamy miejsca, w które zabieramy grupę. Wiemy gdzie nie chodzić i jak zachować zdrowy rozsądek. Umiemy się też dogadać z miejscowymi, bo znamy języki i korzystamy z pomocy lokalnych przewodników.

samochód wsparcia MotoBirds

Dbamy też o bezpieczeństwo, zapewniając samochód wsparcia. Jadą w nim bagaże i mechanik. Zawsze pamiętamy o ubezpieczeniu. Podzieliliśmy nasze wyprawy ze względu na stopień trudności – możesz o tym przeczytać o tutaj. Dzięki temu łatwiej wybierzesz podróż, w której będzie odpowiała Twoim umiejętnościom i oczekiwaniom. Na miejscu zawsze na pierwszym planie jest bezpieczeństwo, to do niego dostosowujemy tempo jazdy.

Kiedy i Ty ruszysz motocyklem przez świat?

 

Nasze wyprawy motocyklowe to coś więcej niż przejechanie świata na dwóch kółkach. Na słowo „przygoda” składa się szereg niezapomnianych doświadczeń. Możliwość sprawdzenia się w różnorodnych warunkach, poznania trudnodostępnych miejsc i w końcu spotkania ludzi nieprzesiąkniętych zachodnim stylem życia. Taka wyprawa to doskonała możliwość, aby zweryfikować swój dotychczasowy sposób myślenia o wielu sprawach. I aby złapać, tak potrzeby we współczesnym świecie balans.

Jeśli czujesz, że taka wyprawa to coś dla Ciebie, serdecznie zapraszamy do zapoznania się z kalendarzem naszych wypraw. Na część wypraw zabieramy całe rodziny.

A jeśli wolisz podbijać świat w pojedynkę, pomożemy Ci w transporcie motocykla.

Jak smakować świat

Jak smakować świat

Jak smakować świat

Zanim zaczniesz smakować życie, sprawdź, na jaki smak czekasz. 

Czy wiesz, jaka jest różnica między sokiem z kartonu a tym świeżo wyciśniętym z soczystych owoców? Nie da się ich pomylić. Nie ważne, jakim chwytliwym hasłem sprzedawcy spróbują Cię przekonać, że jest inaczej. Cukrując fakty, nawet najlepszy marketing nie przysłoni smaku prawdziwego soku. Przygody z motocyklem mają się podobne i właśnie o tym będzie ten artykuł.

Niezapomniana przygoda z motocyklem jest jak smak prosto z natury

 

Wracając na chwilę do przykładu soku, przypomnij sobie reklamowe chwyty, które mają Cię przekonać, że produkt w kartonie jest prawdziwy i naturalny. Kojarzysz hasła „Najlepszy smak!”, „Zamknęliśmy w kartonie smaczny sok wyciśnięty z dojrzewających w słońcu pomarańczy”, „Nasz sok to dobro płynące z natury”? Zabawne, bo gdy spojrzysz na etykietkę ze składem, zobaczysz głównie cukier i wodę.

A jakie hasła reklamowe znaleźliśmy w Internecie, buszując na stronach losowo wybranych, dużych firm? Oczywiście sprzedających „niezapomniane przygody motocyklowe”. 

Zobaczmy, czy brzmią podobnie: „Jedna z najwspanialszych przygód”, „Czy jesteś gotowy na zupełnie nową przygodę?”, „Staramy się, aby każda wyprawa dostarczała efektu WOW”. Cytując klasyka: cukier w cukrze.

Sporo o tym myśleliśmy. Kierując się osobistym doświadczeniem, doszliśmy do wniosku, że wyprawy motocyklowe są niepokojąco podobne do opisanej wcześniej rzeczywistości. Można je kupić w kartonie z plastikowym składem lub świeże i naturalne.

Przygoda z motocyklem musi do Ciebie pasować

 

Idziemy o zakład, że podobnie jak my, potrafisz samodzielnie odróżnić prawdziwe doświadczenie od tego w kartonie. Owszem, na rynku jest sporo firm oferujących wyprawy motocyklowe. Wiele z nich ma niższe ceny, piękniejsze zdjęcia czy dłuższą historię. To jednak nie znaczy, że oferują lepsze doświadczenie. Szczególnie jeśli sprzedają szablonowe trasy wycieczek, które może zrobić każdy, kto ma dostęp do Google.

Nie twierdzimy, że jesteśmy najlepsi. Jesteśmy po prostu inni. Sam wiesz najlepiej, czego oczekujesz po takiej wyprawie, a my uczciwie piszemy o tym, co możemy Ci dać, a co trudno będzie Ci znaleźć u innych. Jeśli szukasz prawdziwych doznań, sprawdzonych przez nas tras, miejsc, w które rzadko zapuszczają się turyści, bo mało kto o nich wie – takie doświadczenie możemy Ci zapewnić. 

Wiemy, że klienci to doceniają, bo nieraz o tym rozmawiamy. Jeden z naszych klientów po powrocie z wyprawy powiedział, że jego zdaniem, to, że nasze wycieczki są autentyczne, wynika z tego, kim jesteśmy, skąd pochodzimy i co nas napędza.

himalajskie ciezarowki

MotoBirds to coś więcej niż przygoda z motocyklem

 

Ekipa MotoBirds to nie dziwni marzyciele, którzy za przedłużenie wakacji chcą brać od innych pieniądze. Wręcz przeciwnie! Przede wszystkim naszą misją jest zapewnienie podróżnikom, którzy nam zaufali, doświadczenia życia. Podróży, która ma moc jego odmienienia. Wyprawy, o której opowiada się bliskim i dalekim krewnym, przyjaciołom i wszystkim, którzy chcą o niej słuchać. Tak rozumiemy przygodę z motocyklem i tym kierujemy się, tworząc nasze oferty.

Ponoć w naszych żyłach płynie benzyna. Dokładnie rozumiemy, że czas spędzony na wyprawie motocyklowej pozostaje w pamięci. Właśnie to chcemy Ci dać, bez zanudzania sloganami marketingowymi i sztucznymi słowami. To tak jak z sokiem z kartonu, kiedy raz spróbujesz i powąchasz prawdziwego, już zawsze wiesz, który jest prawdziwy. Bez słów czy sloganów, aby go opisać. Po prostu uczysz się odróżniać to, co prawdziwe.

jezioro Pangong Tso
Himalaje na motocyklu

Przygoda z motocyklem wymaga przygotowań 

 

Nieraz zastanawialiśmy się, dlaczego tak się dzieje? Jeden z naszych klientów prawdopodobnie był najbliżej odpowiedzi na to pytanie. Powiedział nam, że wynika to z tego, kim jesteśmy, skąd pochodzimy, jakie mamy doświadczenie, kulturę i podstawowe przekonania. To wszystko sprawia, że całe nasze życiowe i zawodowe doświadczenie przekładamy na jakość oferowanych wypraw. I klienci to czują!

Pewnie teraz zastanawiasz się, o jakim doświadczeniu piszemy? Nasza ekipa posługuje się w sumie 9 językami, w zasadzie wszędzie jesteśmy w stanie się dogadać, dlatego większość spraw skutecznie załatwiamy w miejscu docelowym. Oprócz tego, w różnych okresach życia, mieszkaliśmy w sumie w 11 krajach. To bezcenne doświadczenie w kontakcie z ludźmi z różnych kultur. 

Wyprawa adventure do Patagonii na motocyklach BMW

Uwielbiamy sport i aktywność na świeżym powietrzu. Ładujemy baterie, odkrywając nowe miejsca i próbując wciąż nowych doświadczeń.

W gruncie rzeczy jesteśmy przekonani, że niezależnie od tego, jak trudne mogą być czasami sytuacje, droga przed nami jest tego warta. Musimy jak najlepiej wykorzystać dzisiejszy dzień, bo już nigdy nie będziemy go mieć. Ale także, że jutro może być jeszcze piękniejsze, jeśli tylko będziemy tego chcieli.

Kto stoi za MotoBirds?

 

Aleksandra studiowała socjologię, a następnie została prawnikiem. Ponad 10 lat pracowała w tym zawodzie, zanim porzuciła korporacyjny świat. Ruszyła w podróż po świecie, co finalnie zaowocowało założeniem MotoBirds. To wymagało ogromnej odwagi i jeszcze większej wiary, jednak udało się zrealizować cel. Doświadczenie zdobyte na trasie pomogło jej ukształtować wizję tego, jak powinna wyglądać udana podróż. Dlatego dba o każdy, nawet najdrobniejszy szczegół oferowanych przez nas wypraw. I jednocześnie potrafi pozostawić miejsce na przygodę, bo doskonale rozumie jakie to ważne.

Guy z wykształcenia jest ekonomistą. Ukończył studia MBA i przez wiele lat pracował jako dyrektor w różnych firmach w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Odkąd pamięta, uważał motocykle za „maszyny marzeń”. Już jako dziecko widział w nich narzędzie pozwalające żyć marzeniami. Współpracę z MotoBirds nawiązał między innymi po to, by dzielić się tą wizją i realnie pomagać w spełnianiu ludzkich pragnień. Sporo osób zauważa, że skupienie na procesach i analizie danych kontrastuje z jego zamiłowaniem do bardziej ambitnych przygód motocyklowych. Zanim dołączył do MotoBirds, jeździł po świecie jako motocyklista.

Więcej o nas możesz przeczytać tutaj

wydmy w Himalajach

Przygoda z motocyklem pozwala odkryć siebie na nowo

 

Jak widzisz, przygotowując nasze wyprawy, kierujemy się zarówno pasją, jak i doświadczeniem. Troska, uwaga i czas, które wkładamy w nasze wyprawy, gwarantują, że fizycznie poczujesz emocje towarzyszące temu doświadczeniu, ponieważ to doświadczenie będzie „prawdziwe”. Czyli będzie, prawdziwą przygodą, zastrzykiem adrenaliny w sercu, który sprawi, że znów poczujesz, że żyjesz. Smakiem i zapachem przyrody i gęsią skórką, którą wywołuje jej piękno. Prawdziwa będzie też chęć otwarcia serca i duszy na nowe. Poczucie, że odkrywasz siebie na nowo, wspólnie z innymi pokonując wyzwania. A to tylko niektóre z tych nieuchwytnych, ale niezwykle cennych rzeczy, które otrzymasz.  

Tylko nie myśl, że wszystkie nasze wyprawy są łatwe. Większość wymaga większego zaangażowania i chęci poznania nieznanego niż przeciętna wycieczka w Alpy. Wymagają również większej potrzeby przeżycia przygody i chęci odkrywania siebie. Kto wie, może właśnie te pragnienia sprawiły, że czytasz te słowa. I być może właśnie dzięki nim zapisałeś się na wyprawę z nami?

wydmy w Himalajach

Czy dasz się zabrać na wyprawę z dala od utartych szlaków?

 

Katalog wypraw MotoBirds jest jak menu w dobrej restauracji. Jeśli potrawy mają być świeże i rozpieszczać podniebienie, trzeba ograniczyć ich ilość do tych wyjątkowych. Kierujemy się tą samą zasadą, tworząc naszą ofertę. Nie znajdziesz w niej wypraw przypominających soki w kartonach. Przewidywalnych i do standardowych miejsc. Możesz tam dotrzeć bez nas po spędzeniu kilku godzin w Google. Zabierzemy Cię z dala od utartych szlaków, pokażemy krajobrazy, scenerie i trasy, które Cię zaskoczą, a czasem będą wyzwaniem. Gdy pojawią się wyzwania, pomożemy je pokonać, aby wszyscy przeżyli swoją własną przygodę.

I jeszcze jedno, już na koniec. Nasze wyprawy nie należą do kategorii „siedem dni – jeden prysznic”. Zatrzymujemy się w hotelach, pensjonatach, komfortowych domach gościnnych. Wyprawa na drugi koniec świata to poważna sprawa, drugi raz może się nie zdarzyć. Trzeba ją wycisnąć jak cytrynę do mohito, do samiutkiego końca. Owszem, to kosztuje więcej, jednak wierzymy, że kiedy już zainwestuje się czas, warto zainwestować też pieniądze. Właśnie dlatego oferujemy Ci możliwość przeżycia niezapomnianej przygody. Większość motocyklistów, którzy pojechali z nami na pierwszą wyprawę, wraca po więcej. Czyż nie jest to najlepsza nagroda?

Jeśli czujesz, że taka wyprawa jest dla Ciebie, koniecznie …

Gdzie wyruszyć na wyprawę motocyklem? Oto 4 miejsca, które Cię zaskoczą

Gdzie wyruszyć na wyprawę motocyklem? Oto 4 miejsca, które Cię zaskoczą

Gdzie wyruszyć na wyprawę motocyklem? Oto 4 miejsca, które Cię zaskoczą

Każde miejsce na Ziemi ma swój niepowtarzalny urok. I chociaż ruszając na wyprawę motocyklem z MotoBirds, zawsze przeżyjesz przygodę, wiemy, że decyzja, gdzie jechać, jest trudna. Szczególnie jeśli to Twoja pierwsza wyprawa i wszystkie szerokości geograficzne wyglądają kusząco. Tym artykułem chcemy Ci pomóc w podjęciu decyzji, zatem koniecznie przeczytaj go do końca.

Na wyprawę motocyklem, by zdobyć Himalaje, najwyższe góry świata

 

Zastanawiasz się, czy jesteś typem offroadowca, czy kręcą Ci bardziej asfaltowe trasy? Zacznij od wyprawy w Himalaje. Tutaj zmierzysz się z serpentynami, półkami skalnym, drogami przecinanymi przez rzeczki i strumyki. Wyrobisz w sobie cierpliwość, czekając na usunięcie błotnych osuwisk, doświadczysz imponujących wysokości a wszystko to w milczącym towarzystwie pasma najwyższych gór świata.

Wyprawa motocyklowa w Himalaje to również podróż duchowa. Na terenie Małego Tybetu odwiedzamy buddyjskie klasztory. Niezwykłe jest to, że te miejsca są jednocześnie surowe i barwne, ciche i przepełnione dźwiękiem dzwonków i buddyjskim młynków, pachnące jak żadne inne miejsce na świecie. Jeśli szukasz balansu, tutaj go odnajdziesz.

Więcej o naszych wyprawach w Himalaje możesz przeczytać tutaj – o himalajskiej wyprawie offroadowej, a jeśli jesteś Orlicą, to zajrzyj też tutaj, chyba że wolisz kinematografię to polecamy obejrzeć film.

landlajd w Himalajach
motocyklem w Himalaje z MotoBirds

Tanzania na wyprawę motocyklem dla tych, co kochają dzikie zwierzęta

 

Czy wiesz, że wszystkie słonie, w tym słoń afrykański są zagrożone wyginięciem? To niestety tylko wierzchołek góry lodowej, podobnie rzecz ma się z czarnymi nosorożcami, dzikimi afrykańskimi psami, gepardami czy wieloma innymi gatunkami afrykańskich zwierząt. W Tanzanii zabieramy Cię w miejsca, gdzie jeszcze można spotkać te gatunki na wolności. Jeśli zastanawiasz się, co jest w życiu ważne, trudno o lepsze miejsce do przemyśleń.

To nie jedyny powód, dla którego warto pojechać do Tanzanii. Tutaj możesz zabrać całą rodzinę lub drugą połowę, która nie czuje się dobrze na motocyklu. Jeśli chcecie wspólnie podbić świat i jednocześnie uniknąć spędów turystów, to zdecydowanie oferta dla Was. Afryka urzeka rytmem, dwunastogodzinnym równikowym dniem i przestrzenią. Masajskie stepy, baobaby i panorama Kilimandżaro, możesz to sobie wyobrazić?

himalajskie ciezarowki
himalajskie ciezarowki

Na wyprawę motocyklem wybierz Kostarykę jeśli kochasz przyrodę, kolor zielony i nutkę luksusu na co dzień

 

Tu czeka na Ciebie prawdziwe bogactwo zielonego krajobrazu. Góry, wodospady, wulkany, tropikalne lasy, rzeki… i oczywiście wybrzeża, nie jednego, a dwóch oceanów – Spokojnego i Atlantyckiego. Marzysz o wypoczynku pod palmami, a jednocześnie kochasz jazdę na dwóch kółkach? To może być strzał w 10!

Ta wyprawa jest zaplanowana tak, abyś wypoczął nie tylko duchowo, a również fizycznie. Dlatego proponujemy dwie opcje: Explorer z poziomem trudności 6/10 oraz LUX z poziomem trudności 3/10. Domyślasz się, od czego zaczerpnęliśmy nazwę „LUX”? Tak, zgadłeś, od luksusowych warunków, które Ci zapewnimy. I luksusowej pogody, którą Ci zapewnia ta szerokość geograficzna. Zero „posypywania brokatem” to nadal jest wyprawa motocyklowa, więc czekają Cię przyjemne godziny na dwóch kółkach.

jezioro Pangong Tso
wydmy w Himalajach

Patagonia – wyprawa motocyklem na koniec świata

 

Jeśli zastanawiasz się, jak wygląda koniec świata, taki dosłowny, a nie metaforyczny, to w Patagonii zaspokoisz ciekawość. Jeśli górskie szczyty, wulkany, szmaragdowe jeziora czy przejrzyste wodospady już nie robią na Tobie wrażenia, w końcu to kolejny akapit, w którym je wychwalamy, to mamy jeszcze asa w rękawie. To lodowce. Widok zapierający dech w piersiach, obok którego nie przejedziesz obojętnie. Będziesz mógł je podziwiać podczas naszej wyprawy w styczniu 2023. To najlepsza pora roku! Kiedy w Europie panuje zimnica można wygrzać się w letnim słońcu Południowej Ameryki.

Musimy też wspomnieć o Chilijskim i Argentyńskim winie. I awokado wielkości małej dyni. I o stekach w Argentynie. Okolica surowa, wachlarz temperatur nieprzewidywalny, ale kuchnia warta grzechu. Jeśli zatem jesteś mięsożernym koneserem dobrych potraw, to tutaj odnajdziesz kulinarne szczęście.

Wyprawa adventure do Patagonii na motocyklach BMW
wydmy w Himalajach

Czy wiesz już, gdzie się zobaczymy?

 

Idealnie byłoby zobaczyć wszystkie te miejsca, bo każde z nich ma do zaoferowania coś absolutnie wyjątkowego. Jedzenie, lokalny targ, niezwykli ludzie. Więcej na ten temat pisaliśmy w innym wpisie o mozaice kultur, chociaż tego tematu nie da się wyczerpać. Wiemy jednak, że od czegoś trzeba zacząć i mamy nadzieję, że z tym artykułem będzie Ci łatwiej.

Przy okazji przypominamy, że na naszych wyprawach zawsze jedzie z nami samochód techniczny a w nim Twoje bagaże. Podróżujesz na lekko. Dzięki temu naprawdę możesz wiele zobaczyć. Szczegóły znajdziesz w naszej ofercie. Wystarczy kliknąć kalendarz wypraw i wybrać coś dla siebie. To co, gotowy na wyprawę motocyklem z MotoBirds?

Przestań marzyć i wyrusz motocyklem w Himalaje

Przestań marzyć i wyrusz motocyklem w Himalaje

Przestań marzyć i wyrusz motocyklem w Himalaje

Wyprawa motocyklem w Himalaje uskrzydla. Piszemy to z pełnym przekonaniem. Himalaje to najwyższy łańcuch górski na Ziemi. Skłamalibyśmy jednak, pisząc, że to jedyny powód, który sprawia, że cieszymy się z powrotu w to miejsce.  Dzisiaj, chcemy pokazać Ci, jak wyglądają Himalaje z perspektywy dwóch kółek. Ten artykuł kierujemy do wszystkich miłośników motocyklowych przygód.

Biurokracja nie taka straszna

 

Zmierzyć się z Himalajami? Cóż, musimy zacząć od zmierzenia się z biurokracją. Prawdopodobnie jest jakaś niepisana zasada we wszechświecie, która mówi o tym, że w urzędach czas płynie swoim tempem. Na szczęście tutaj wszystko odbywa się w miłej atmosferze i ogólne wrażenie jest pozytywne. Ot, kolejna anegdota do opowiadania po przyjeździe.

Niestety, nie da się uniknąć formalności. Każdy, kto porusza się w strefie przygranicznej, musi mieć specjalne pozwolenie. Jest to wymóg do poruszania się po Spiti i Lahaul. Po drodze będziemy mijać posterunki kontrolne i aby móc ruszyć dalej konieczne będzie pokazanie pozwoleń.

landlajd w Himalajach

Motocyklem w Himalajach może być emocjonująco i bezpiecznie 

Zapewne kojarzysz indyjskie drogi z chaosem i dużą liczbą pojazdów. W Himalajach jest jednak zupełnie inaczej. Owszem, trzeba zachować czujność, bo trafiają się pędzące ciężarówki i konwoje wojskowe. Ruch jest jednak niewielki, a wypadki zdarzają się rzadko. Największą uciążliwością są osuwiska ziemi, na szczęście, szybko usuwane.

Podróżujemy „na lekko”, mamy samochód wsparcia, w którym jadą nasze bagaże. W razie problemów technicznych jedzie z nami doświadczony mechanik. Tempo jazdy ma nam zapewnić bezpieczeństwo dlatego w pełni możemy oddać się podziwianiu widoków.

A jest co podziwiać. Przed nami od 11 dni wyprawy Tylko dla Orlic do 12 dni dla wszystkich w ramach segmentu Gravel Heroes, w ciągu których motocyklem w Himalajach odwiedzimy najciekawsze dostępne zakątki.

himalajskie ciezarowki
samochód wsparcia MotoBirds

Podróżując motocyklem w Himalajach, zobaczysz niezwykłe miejsca 

Naprawdę ciężko wybrać, co tutaj zachwyca najbardziej. Wyobraź sobie trasy kluczące dnem doliny, podniebne przełęcze położone powyżej 5000 metrów n.p.m., drogi zmieniające się w półki skalne, gdzie w zasadzie nie wiadomo czy lepiej jechać dalej, czy zejść z motocykla i chłonąć te niesamowite widoki. Jakby tego było mało, za każdym zakrętem jest jakby piękniej…

Sporo jak na jedną wyprawę? To nawet nie jest połowa tego, co zobaczysz w Himalajach. Szmaragdowe Jeziora wywołują niekończący się zachwyt. Ekipa MotoBirds wie jak stopniować napięcie, dlatego najbardziej efektowne jezioro zostawiamy na koniec. Gdy już wszyscy myślą, że nie może być piękniej, jedziemy zobaczyć podzielone między Indie i Chiny jezioro Pangong Tso. Wyobrażasz sobie ile tu słychać „ochów” i „achów”? 

Motocyklem w Himalajach mierzymy się też ze strumyczkami, strumykami, rzekami. To doskonała okazja, aby odkryć czy kręcą Cię offroadowe klimaty, czy jednak wolisz trzymać się mniej kłopotliwej drogi. Wspierająca grupa i niesamowite widoki to wymarzone okoliczności do poznawania granic swoich podróżniczych możliwości.

jezioro Pangong Tso
wydmy w Himalajach

Motocyklem w Himalajach oddalasz się od przetartych szlaków 

Himalaje to więcej niż wspaniałe krajobrazy. To też ludzie, którzy od wieków pielęgnują tradycję. Odwiedzamy małe wioski, położone daleko od turystycznych szlaków. Mieszkańcy są tu życzliwi. Nie przeszkadza bariera językowa. Nie dość, że ekipa MotoBirds łącznie zna 9 języków, to jeszcze korzystamy z pomocy lokalnego przewodnika. Dogadujemy się bez problemu.

Przy okazji, musimy Ci się do czegoś przyznać. Obawialiśmy się, czy kuchnia indyjska w ubogim wydaniu himalajskim przypadnie do gustu uczestnikom naszych wypraw. I wiesz co? Zdarzały się skargi, ale tylko od osób, które myślały, że na wyprawie zgubią kilka kilogramów.

Buddyjskie klasztory

Z Orlicami odwiedzamy zaprzyjaźniony buddyjski klasztor położony w okolicach Keylong. Niełatwo tam się dostać. Wizyta gości jest dla mniszek niespodzianką, bo na co dzień nie ma z nimi kontaktu. Dzięki temu zastajemy je na codziennej pracy. Więcej o spotkaniu Orlic z buddyjskimi mniszkami możesz przeczytać w artykule, który pojawił się niedawno na naszym blogu „jak to się wszystko zaczęło” TUTAJ.

Motocyklem w Himalajach poruszamy się po Małym Tybecie. Żyją tu potomkowie Tybetańczyków, którzy osiedlili się na tych terenach ok. 1000 lat temu, więc nie dziwi obecność buddyjskich klasztorów. Jeden z największych, który odwiedzamy to położony na wysokości ponad 4000 metrów n.p.m. klasztor Key. Widok, który się z niego rozpościera, sam w sobie wart jest podróży na drugi koniec świata. Przy okazji, mała ciekawostka, klasztor jest jednym z ośrodków szkoleniowych, w którym kształcą się przyszli lamowie.

Lubisz poznawać świat od kuchni?

 

Na wyprawie motocyklowej w Himalajach poznajemy Indie od kuchni, lokalne i nie „skażone” zachodnim tempem życia. Tutaj nadal można odnaleźć balans i na chwilę zwolnić. Nawet udało nam się złapać ten klimat na naszym 26-minutowym filmie, więc śmiało możesz zobaczyć Orlice w Himalajach.

Jest tu pięknie, choć ta część Indii jest bardziej surowa. Nadal jednak zachwyca feerią barw i zapachów. Wyzwaniem jest wysokość, bo nikt nie wie, jak na nią zareaguje. Dlatego mamy ze sobą butle z tlenem (O2). Bezpieczeństwo ponad wszystko! Tym bardziej że to właśnie na tej wyprawie zdobywamy jedną z najwyższych dopuszczonych do ruchu kołowego przełęczy –  Khardung La.

przelecz Khardungla w Himalajach

Motocyklem w Himalaje – jeszcze mamy miejsca

 

Na koniec wrzucamy jeszcze linki do naszej oferty wypraw motocyklowych w Himalaje.

Wyprawa prowadzi przez nowe drogi, otwarte podczas pandemii, więc obcokrajowcy nie mieli jeszcze zbyt wielu okazji, by nimi jeździć. Można poczuć się jak Marco Polo, tylko lepiej, bo przemierzając trasę na motocyklu. Ekscytujące, prawda?

W tym roku na wyprawę w Himalaje w wersji Explorer załapią się już tylko Orlice. Dlatego zapalone motocyklistki zapraszamy, żeby zajrzały do oferty TUTAJ, zanim i tu zabraknie miejsc.

Czy wciąż wierzysz, że tylko faceci podbijają na motocyklach Himalaje?

Czy wciąż wierzysz, że tylko faceci podbijają na motocyklach Himalaje?

Czy wciąż wierzysz, że tylko faceci podbijają na motocyklach Himalaje?

Po dwóch latach „covidowej” przerwy wracamy na himalajskie szlaki. Kusiło nas, żeby napisać o emocjach, uporze i tym niesamowitym uczuciu, gdy zdobywasz trudno dostępne miejsca. I wtedy przypomnieliśmy sobie o filmie. Dzisiaj, zamiast scrollować feed na Instagramie, zobacz nasz krótki film o tym, co potrafią kobiety, gdy tylko odważą się podjąć wyzwanie.

Cel wyprawy w Himalaje

Emocje czuć już w samolocie. Nic dziwnego. Lecimy przecież w Himalaje – najwyższy łańcuch górski na Ziemi. To tu znajduje się aż 10 z 14 ośmiotysięczników świata. Nasz cel jest ambitny. Wyprawa trwa 11 dni. Jednym z wyzwań jest zdobycie leżącej w Indiach przełęczy Khardung La. Obecnie drugą najwyżej położoną przełęcz dopuszczoną do ruchu kołowego. 

Uwaga, mały spoiler! Zobaczysz tę przełęcz na filmie.

 

Zgadnij, co zyskałyśmy na wyprawie w Himalaje?

Wyobraź sobie miejsce, do którego rzadko zaglądają turyści, miejscowi żyją z dala od hałasu zachodniej cywilizacji a jedzenie… Tego po prostu trzeba doświadczyć! I właśnie to doświadczenie i wiele innych po powrocie zostaje już na zawsze w sercu. Dlatego tak kochamy z Wami podróżować.

Część Indii, w którą zabieramy nasze Orlice, jest surowa, a jednocześnie pełna barw i zapachów. Poznaje się je wszystkimi zmysłami. To bezcenne przeżycie. Najlepiej ocenić je na miejscu, chociaż operatorka kamery zrobiła naprawdę dobrą robotę, żebyś Ty też mogła to poczuć już teraz.

 

Wspaniale jest być kobietą 

Motocykl daje wolność. Za to grupa daje wsparcie i bezpieczeństwo. To niezwykłe jak kobiety potrafią się wspierać. Na każdym etapie naszej wyprawy czułyśmy, że mamy wspólny cel do osiągnięcia. Prawda, że widać to na filmie?

Ważne jest też to, że kobiety są po prostu doskonale zorganizowane. W trudnym terenie, gdy nieprzewidywalne sytuacje powodują obsuwy czasowe, ta organizacja jest nie do przecenienia. Orlice nie muszą pospać pięć minut dłużej, kiedy czeka na nie przygoda. Tak wygląda siła kobiet, które nawet na  chwilę nie zostawiły kobiecości za drzwiami. 

Dość pisania o filmie, który możesz zobaczyć już teraz. Naprawdę warto, szczególnie jeśli zastanawiasz się, czy taka wyprawa to coś dla Ciebie. My wiemy, że czekamy właśnie na Ciebie, droga Orlico, dlatego tak chętnie dzielimy się naszymi wspomnieniami.

 

I jak wrażenia?!

Podobał Ci się film? Nieskromnie dodamy, że zdobył ważną dla nas nagrodę, co zresztą możesz zobaczyć, na krótkim filmie poniżej.

A jeśli po obejrzeniu masz niedosyt, to o wyprawie w Himalaje możesz przeczytać także w innym artykule na blogu Baby, Motory i Himalaje – czyli jak to się wszystko zaczęło.

TYLKO DLA ORLIC – BABY, MOTORY I HIMALAJE – CZYLI JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO…

TYLKO DLA ORLIC – BABY, MOTORY I HIMALAJE – CZYLI JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO…

TYLKO DLA ORLIC – BABY, MOTORY I HIMALAJE – CZYLI JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO…

„Pokłócicie się jeszcze w samolocie”. „Nic z tego nie wyjdzie”. „Nie uda Ci się zebrać ekipy”. „Nie dacie rady”. Takie były reakcje na pomysł zorganizowania kobiecej motocyklowej wyprawy w Himalaje. Aleksandra Trzaskowska, pomysłodawczyni projektu kobiecych wypraw motocyklowych „Tylko dla Orlic” nie dała się jednak zniechęcić. „Wyjdzie” – mówiła z przekonaniem. „Nie macie pojęcia na co stać dziewczyny.” Ola rzuciła hasło wśród znajomych motocyklistek. Odzew jest błyskawiczny: szybko udaje się skompletować ekipę. Co więcej, pomysł cieszy się na tyle dużym zainteresowaniem, że od razu pojawia się pomysł podzielenia babskiej ekipy na dwie grupy, tak żeby wszystkie chętne dziewczyny mogły zmierzyć się z Himalajami.

ABY OSIĄGNĄĆ CEL, TRZEBA BYĆ NAPRAWDĘ UPARTYM!

 

Po kilku tygodniach ostatecznie krystalizuje się plan wyprawy „Tylko dla Orlic”. Pojadą dwie ekipy, po różnych trasach. Przez miesiąc Orlice odwiedzą najciekawsze zakątki indyjskich Himalajów: Spiti, Lahaul i Ladakh. Zmierzą się z trudnymi himalajskimi bezdrożami i z najwyższymi przełęczami. Na trasie będą na nie czekały przełęcz powyżej 5000 metrów, piach, strumienie i duże wysokości – nie będzie łatwo. Jednak 17 zwariowanych motocyklistek jest gotowych na podjęcie himalajskiego wyzwania.

W sierpniu 2022, po dwóch latach „covidowej przerwy” wracamy na himalajskie szlaki. Dlaczego właśnie tam? Bo jest to jeden z naszych ukochanych rejonów na świecie. Bo jazda tam gwarantuje przygodę, ale i niezapomniane widoki. Bo jest to także zawsze duchowa podróż, do innego świata: spokoju, natury, braku cywilizacji. Świata, który częściowo utraciliśmy. 

Nasz dzisiejszy artykuł zabierze Was właśnie w Himalaje, tam gdzie projekt kobiecych wypraw motocyklowych miał swoje początki…

Kobieca wyprawa motocyklowa w Himalaje

Rok 2016. Sierpień. 17 babeczek ruszyło na podbój najwyższych gór świata na klasycznych Royal Enfieldach Bulletach. Dla nas jako organizatorów było to wielkie wyzwanie, które zdecydowaliśmy się podjąć! I była to jedna z naszych najpiękniejszych motocyklowych przygód, której nie zapomnimy do końca życia, i która do dziś ma swoją kontynuację. Aleksandra Trzaskowska, pomysłodawczyni projektu kobiecych wyprawa motocyklowych ”Tylko dla Orlic” i założycielka MotoBirds, tak wspomina tę pierwszą, himalajską wyprawę…

MIĘDZY NAMI ORLICAMI – JOGA NA DZIEŃ DOBRY

 

Dzień zazwyczaj zaczynamy od jogi. Czasem jest to 6 rano, a czasem ósma – zależy jak trudna trasa nas czeka i ile godzin w siodle. Nie zawsze jednak jest czas na jogę, szczególnie kiedy mamy do przejechania najtrudniejszy odcinek trasy: pierwsza prawie pięciotysięczna przełęcz, pozalewana strumieniami droga.

yoga w Himalajach
Dziewczyny jeszcze tego nie wiedzą. Nie chcę nikogo straszyć więc mówię: dziś na pewno nie będziecie się nudzić, czeka nas wiele atrakcji i trasa z niespodziankami. Sama zastanawiam w duchu jak w tym roku wygląda droga – ile tych strumieni na nas czeka? Jak bardzo są głębokie? Czy damy radę przejechać? Eh… na pewno damy – tylko ile nam to zajmie.

Mój niepokój potęguje fakt, że wczoraj z powodu osuwiska ziemi nie udało nam się dojechać na zaplanowany nocleg i dziś musimy nadrobić te „stracone” kilometry.

Osuwisko ziemi w Himalajach podczas wyjazdu motocyklowego
landlajd w Himalajach

Osuwiska ziemi to w Himalajach codzienność. Nie ma innego wyjścia, niż przyzwyczaić się do tego i uzbroić w „azjatycką” cierpliwość. Czasami są to małe landslajdy, które udaje się uprzątnąć pracą ludzkich rąk w kilka godzin. O wiele częściej to błotne lawiniska, które zasypują drogę na dobre, i ludzie bez pomocy maszyn nie mają szans tego uprzątnąć. BRO – specjalna komórka działająca w ramach indyjskiego wojska, która zajmuje się utrzymaniem dróg w rejonach przygranicznych dobrze wie, gdzie najczęściej są zasypywane drogi. W takich miejscach w pogotowiu trzymane są spychacze i koparki.

Na głównej drodze z Manali do stolicy Ladakhu – Leh, w letnich miesiącach ruch praktycznie nie zamiera. Każdy zator na drodze jest szybko usuwany. Ale my  byłyśmy w bocznej dolinie… Ruch tu niewielki, ale i miejsce tej drogi w hierarchii „ważności” mizerne. W Spiti i Lahaul maszyny zdarzają się sporadycznie, a osuwiska ziemi – często. Można utknąć na dobre, czasem i na kilka dni. Nasza wyprawa od początku jednak przebiega pod szczęśliwą gwiazdą. Co prawda zatrzymał nas landslajd i to naprawdę duży: droga zasypana jest w 8 miejscach, ale po kilku godzinach „od zdarzenia” wolno nadjeżdżają maszyny. Wiedziałyśmy, że jeszcze tego samego dnia będziemy miały szansę przejechać ten odcinek, przepychając się przez dziesiątki samochodów, motocykli i ciężarówek które tak jak my złapały się w pułapkę.

HIMALAJSKIE DROGI – TROCHĘ CHAOSU NIE ZASZKODZI

 

Na himalajskich drogach ruch jest właściwie niewielki w porównaniu do hinduskich miast. Trzeba jednak uważać na przepaście, na pędzące ciężarówki, a w szczególności na konwoje wojskowe. Na szczęście nie ma tu takiej ilości pojazdów, jak na nizinach, ani takiego chaosu.

Wydaje się, że statystki, zgodnie z którymi codziennie w wypadkach drogowych ginie na indyjskich drogach 377 osób – czyli odpowiednik dużego samolotu pasażerskiego, nie mają żadnego zastosowania w Himalajach. Tutaj jest po prostu bezpiecznie, a wypadki zdarzają się stosunkowo rzadko, choć jak już są – to na pewno spektakularne. Nawet Ania „atakująca” pod prąd wielką, pomalowaną ciężarówkę nie wywołała tutaj żadnego zmieszania na drodze: wszyscy się jakoś ścisnęli i pojechałyśmy dalej. Nie wiem dlaczego wszyscy nasi znajomi tak się denerwowali, jak usłyszeli, że jedziemy podbijać Himalaje na Royal Enfieldach.

Nasz najtrudniejszy dzień wyjazdu – ostatni dzień w Spiti i Lahaul, zaczynamy najwcześniej jak się da, wkrótce po świcie. Obsługa pensjonatu, w którym akurat śpimy nie jest zachwycona słysząc godzinę śniadania, które musi dla nas przygotować. Ale jak większość spotykanych przez nas pod drodze Hindusów, z uśmiechem na ustach mówią „no problem”. 

Wyjeżdżamy niezwykle sprawnie. Jakże inaczej rozpoczynałyśmy naszą jazdę. Pierwszego dnia nie dość, że musiałyśmy przyzwyczaić się do Royal Enfieldów i lewostronnego ruchu, to jeszcze jechałyśmy na najbardziej ruchliwym odcinku naszej trasy. Dziś jest inaczej. Spokój. Poza nami – nikogo. Możemy podziwiać widoki, a jest tu na czym oko zawiesić.

Ruch uliczny w Himalajach
Ruch uliczny w Himalajach

Buddyjski klasztor Key jest jednym z najpiękniejszych w całych Himalajach. Dominuje swą bielą nad szarobrązową doliną. Kolorowe chorągiewki modlą się wypisanymi na nich mantrami. OM MA NI PAD ME HUM. Takie same, ale oczywiście dużo mniejsze łopocą rozpięte między lusterkami naszych Enfieldów.

Udało nam się go zwiedzić poprzedniego dnia. Nad zakłopotanymi mnichami, polatałyśmy nad nim dronem.

OM MA NI PAD ME HUM

 

Spotkania ze światem buddyjskim to nieodłączny element moich himalajskich wypraw. Na babskim wyjeździe kulminacją kulturowego poznawania buddyjskiego świata jest spotkanie z moimi znajomymi mniszkami, w małym, mało znanym klasztorze, położonym w okolicach Keylong. 

Do mniszek niełatwo się dostać: przepaścista, wąska droga kończy się w wiosce, nad którą położony jest klasztor. Zostawiamy motocykle i ostatnie kilkaset metrów różnicy wzniesień pokonujemy już na piechotę. Spotkanie jest dla nich niespodzianką: nie ma z nimi żadnego kontaktu. Niesiemy im kilka worków mąki, dalu, ryżu i inne najpotrzebniejszych rzeczy. Mniszki szczerze się cieszą na nasz widok. Spędzamy razem kilka godzin i mimo bariery językowej, świetnie dogadujemy się przy przygotowywaniu indyjskiego lunchu. Mamy przy okazji lekcję indyjskiej kuchni!

Mniszki w Himalajach

PODNIEBNE PRZEŁĘCZE

Przez kilkadziesiąt kilometrów droga kluczy dnem doliny. Temperatura idealna. Zza gór wychodzi słońce. Wzbudzamy niezłą sensację! Nasze czerwone tiulowe spódniczki, które zakładamy na stroje motocyklowe wdzięcznie powiewają na wietrze. Wszyscy chcą sobie z nami robić zdjęcia, co czasem znacząco zmniejsza naszą średnią prędkość podróży.

Przejeżdżając przez most – jeszcze tutaj na szczęście jest – wjeżdżamy w sam środek stada kóz i krów. Dziewczyny sprawnie i z gracją przemykają się przez morze zwierzyny. Krajobraz dookoła zmienia się, droga zmienia się w półkę skalną. Za każdym zakrętem wydaje się, że jest jeszcze piękniej. Oczywiście mamy dylemat: jechać i nadrabiać kilometry, robić zdjęcia, a może puścić drona? Wygrywa opcja „go slow”. W końcu nie po to pojechałyśmy na drugi koniec świata, żeby się spieszyć.

Nawet na posterunku, gdzie sprawdzają nasze pozwolenie na poruszanie się w strefie przygranicznej, wdajemy się w niezobowiązującą pogawędkę z oficerami. Pozwolenie – każdy kto porusza się po Spiti i Lahaul musi je mieć. Wyrobienie pozwolenia to próba sił z hinduską biurokracją. Wiadomo kto jest na wygranej pozycji. W komplecie stawiamy się lokalnym biurze wydawania pozwoleń. Wypełnianie papierów, zdjęcia, pytania. A wszystko to w żółwim tempie, choć na szczęście w supermiłej i przyjaznej atmosferze. Po kilku godzinach mamy przepustki w ręku!

Za check postem poważny podjazd na Kunzum La, pierwszą naprawdę wysoka przełęcz na naszej trasie. Do tej pory pokonywałyśmy co najwyżej „czwórki”. Szutrowe serpentyny wywołują jeden efekt w babskiej ekipie: nieschodzący z twarzy uśmiech. Kamienie, małe strumienie, czy nawet piach nie stanowią już żadnego problemu. Dziewczyny zgrały się nie tylko między sobą, ale i ze swoimi Enfieldami. Z taką ekipą nie ma przeszkody nie do pokonania.

kobiety w Himalajch

Kunzum La to również poważny test na wysokość. W Himalajach to właśnie ona bywa najtrudniejszym elementem całej podróży. Najtrudniejszym, bo nieprzewidywalnym. Nikt nigdy nie wie, jak jego organizm zareaguje, dopóki nie znajdzie się na dużych wysokościach. W babskich ekipach większych problemów związanych z tym tematem na szczęście nie było. Oczywiście zdarzał się ból głowy, czy problemy ze snem, ale to jest naprawdę „nic”. Jedynie Marta i Odeta miały kilka słabszych chwil. Choroba wysokościowa nie dawała im spać i wysysała z nich siły. Marta na wyższych przełęczach nie mogła zostawać na długo. Odeta po kilku dniach zaaklimatyzowała się do wysokości. 

Koniec końców nikt nie ucierpiał, a nawet możemy się pochwalić ekstremalnym przypadkiem „z drugiego bieguna”. Niestrudzona Ania na każdej przełęczy, która przekraczała 5000 npm (a było ich kilka) wpadała w wir ćwiczeń siłowych: pompki, pajacyki, podskoki. A wierzcie, że na tej wysokości trudno złapać oddech nawet jak się stoi! Ania tak jak Enfieldy jest nie do zdarcia i żadna wysokość jej nie straszna.

motocyklem przez Himalaje

SZMARAGDOWE JEZIORA

 

Świętowanie na udekorowanej flagami Kunzm La nie może trwać zbyt długo. Teraz dopiero zaczyna się „najciekawszy” element trasy.

wyprawa motocyklem w Himalaje i dolinę Spiti

Po zjeździe z przełęczy zbaczamy nad lokalne święte jezioro Chander Tal. Kilkanaście kilometrów wąskiej drogi, w kilku miejscach poprzecinanej strumieniami to przedsmak tego co nas czeka w drugiej części dnia. Jak sobie poradzi ekipa? Tutaj widać kto ma zacięcie offroadowe, a kto pozostanie raczej amatorem asfaltu. Pomagając sobie nawzajem pokonujemy wszystkie przeszkody i dojeżdżamy nad malownicze jezioro. Słychać „ochy i achy”.

Dziewczyny nie wiedzą jeszcze, że to zaledwie namiastka tego, co nas czeka nad Pangong Tso. To jezioro podzielone między Indie i Chiny. Miała szczęście oglądać je z obu stron. To jedno z najpiękniejszych miejsc, do których można dotrzeć na motocyklu. Odkąd nakręcono tu część filmu „Three Idiots” będącego długo hitem na indyjskich ekranach, nad jeziorem zaroiło się od hinduskich turystów. Trochę zmieniło to klimat tego miejsca, jeszcze kilka lat temu leżącego na uboczu turystycznych szlaków. Na szczęście ruch turystyczny kończy się w Spangmik, wiosce położonej kilkanaście kilometrów od początku jeziora. My ten kawałek pokonujemy jak najszybciej. Nie podoba nam się ta ilość ludzi, zdążyłyśmy się już odzwyczaić od tłumów. Główny „przyjeziorny” szlak zostawiamy za sobą.

JEDZIEMY Z POMOCĄ

 

Mamy tutaj misje do spełnienia: zawieźć dzieciakom do szkół, położonych na uboczu, przybory do pisania i jakieś zabawki. Szkoły położone poza miejscami, do których dociera pomoc organizacji pozarządowych, są w naprawdę trudnej sytuacji. Na nic tu nie ma pieniędzy. 

Wybieramy dwie szkoły. Z pierwszą ekipą ruszamy w stronę Merak, to ostatni punkt do którego w ogóle dopuszczają obcokrajowców. Przez kilka godzin nie spotykamy nikogo, a droga okazuje się jedną z najładniejszych z całego wyjazdu! Szmaragdowe wody jeziora, wymarzona pogoda, offraod z lekkim pazurem i 4350 m npm – czego chcieć więcej? Mamy nawet mały wstęp do jazdy Enfieldami po piachu. Sprawdzamy nasze Enfieldy na plażach nad jeziorem . To tylko wstęp do wydm, z którymi zmierzymy się w Dolinie Nubry.

sierociniec w Himalajach
wydmy w Himalajach

W Merak namierzamy szkołę. Pusta. Jest późno i dzieciaków już nie ma. Na szczęście znajdujemy nauczyciela, który zwołuje „maluchy”. Nie jest to zresztą trudne: wioska to zaledwie kilka domów, wystarczy głośniej krzyknąć i wszyscy wiedzą co się dzieje. Nasz przyjazd od razu został zauważony przez mieszkańców.

Maluchy obdarowane prezentami są przeszczęśliwe, nasze dziewczyny zsiadają z motocykli i widać jak odzywa się w nich instynkt macierzyński… tęsknią za swoimi dziećmi. Druga szkoła leży po drodze na Marsimek La. To przeciwległy koniec jeziora. Jedziemy tam z drugą orlicową ekipą. Szkoła jest większa. Widać, że uczą się tu dzieciaki z kilku dolin. Kiedy przyjeżdżamy, wszyscy już na nas czekają. Spotkanie początkowo jest trochę oficjalne – w końcu patrzą nauczyciele, ale lody szybko pękają. Nie wiem kto się bardziej cieszy z tej wizyty: dzieciaki, czy my. Wiem, że na pewno jesteśmy super wzruszone.

 

ATRAKCJE KULINARNE

 

Po powrocie z Chander Tal na główną drogę zatrzymujemy się na lunch. Jak co dzień jest to lokalna „dhaba”, czyli przydrożna knajpa w lepiance albo namiocie. Jedzenie: tylko super lokalne. I mimo, że wysokogórska kuchnia nie jest specjalnie urozmaicona, wszystkim smakuje.

Trochę się tego tematu obawiałam przed wyjazdem: czy dziewczyny polubią indyjską kuchnię, w ubogim wydaniu himalajskim? Czy im się nie znudzi? Obawy zupełnie niepotrzebne. Już trzeciego dnia słyszę „jedyne co mi się tu nie podoba, to pyszne jedzenie” – plany o zrzucaniu kilogramów szybko idą w odstawkę. Tu się po prostu nie da schudnąć. 

Codziennie, po kilku a czasem kilkunastu godzinach w siodle pałaszujemy kolację złożoną co najmniej z trzech dań. Po drodze mamy nie mniejszy lunch. Śniadanie jest chyba najsłabszym punktem codziennej diety, ale też daje radę…

preparation of a motorcycle for shipment

RZEKI, STRUMIENIE I STRUMYCZKI…

 

Najedzone i w pełni sił musimy się zmierzyć z najtrudniejszym kawałkiem trasy. Kasia ma podwójnie utrudnione zadanie: chwilę przez lunchem traci podnóżek. Mocujemy go, czym tylko się da, ale wiadomo, że nie może go obciążać w 100 procentach.

przejazd motocyklem przez s
motocyklem przez Himalaje przejazd przez rzekę

Na pierwszy strumień nie musimy długo czekać. Po kilku kilometrach woda wdziera się na drogę i przez dobrych kilkaset metrów płynie po niej. Przynajmniej podłoże jest twarde i kamieniste, a poziom strumienia niezbyt wysoki. Przejeżdżamy pojedynczo. Orsi, nasza węgierska Orlica, wyskakuje na większym kamieniu poza drogę. Motocykl jest lekko pokiereszowany, a Orsi przekonuje się, że offroadowe klimaty to jednak nie do końca jej świat. Pozostała część ekipy ostatecznie odkrywa w sobie „duszę offroadowca”. To ile tych strumieni nas czeka?

Mija kilka kilometrów i na drodze pojawia się mały zator. Ruch tu praktycznie żaden, ale jednak kilka samochodów dziennie przejeżdża. Teraz wszystkie stoją uwięzione przez kamienisto-błotniste osuwisko. Koparka już pracuje, choć do końca roboty jeszcze sporo zostało. Szybki ogląd sytuacji: nie ma co czekać, jakoś przejedziemy. Kiwam do operatora koparki, żeby podniósł łyżkę. W Indiach nie ma problemu z takimi sytuacjami. Hindus, zaciekawiony rozwojem sytuacji przesuwa sprzęt na krawędź drogi i zostawia nam kawałek wolnej przestrzeni. Jedziemy. Lekko grzęźniemy w żwirze i piachu. Enfieldy dają z siebie wszystko, my też. Po kilkunastu minutach wszystkie jesteśmy po drugiej stronie. Bez żadnej gleby, bez strat.

W sumie, tego typu przejazdów pokonujemy przez miesiąc kilkadziesiąt. Niektóre są łatwiejsze, po kilku dniach prawie już niezauważalne. Inne – to poważne zatory.

Szczególnie jeden w drodze nad Pangong Tso daje się we znaki. Woda zalała tu poważny kawałek doliny, w tym drogi. Jest tym trudniejszy, że dolina jest tu bardzo piaszczysta. Z tego połączenia robi się głęboka błotnista maź, pokryta półmetrową warstwą wody. Na tym odcinku ruch jest spory. Dużo tu samochodów 4×4, które oczywiście szybko się zakopują w błocie. Robi się kilkukilometrowy zator. Albo będziemy stać, a niedaleko przed nami zbierają się złowrogie czarne chmury, albo musimy jakoś przecisnąć się pomiędzy samochodami.

Próbujemy. Aneta ostrożnie przejeżdża przez błoto, poza wyznaczoną drogą. Mimo, że zaczynając ten wyjazd nie miała zbyt dużego doświadczenia w jeździe terenowej, teraz to jej ulubiony typ jazdy. Z piachem radzi sobie jak „stary wyjadacz”. Ewa z wprawą wytrawnego motocyklisty manewruje w błocie między samochodami. W kilka chwil pokonuje zatłoczone dwa kilometry.

preparation of a motorcycle for shipment
preparation of a motorcycle for shipment

Aga najniższa z nas, dla której Enfiled jest wysokim sprzętem ma przed sobą największe wyzwanie. Przymierzając się do motocykla martwiła się, czy „nie będzie jej brakowało nogi” na trasie. I mimo, że kilka razy zabrakło, to doszła do takiej wprawy, że wysokość motocykla przestała być jakimkolwiek problemem. Aga po każdej glebie wyciągała wnioski i śmiało można stwierdzić, że na koniec wyprawy żaden przeprawowy element trasy nie był jest już straszny. 

Odeta uśmiecha się szczerze na samą myśl o każdym wyzwaniu. Jej obawy „czy da radę”, znikają już po kilku dniach. Nic nie jest w stanie jej zatrzymać, a co najważniejsze taka jazdy sprawia jej prawdziwą radość. 

Klaudia offroad ma we krwi. Od kilku lat trenuje enduro, więc dla niej „męczące” są kawałki asfaltowe. Czym trudniejsze elementy na trasie, tym ciekawiej i tym bardziej jej się podoba – mówi. Hindusi nie mogą wyjść z podziwu. Cała ekipa pokonuje kilkukilometrowy korek bez najmniejszego problemu! Trochę jesteśmy ubłocone, ale co tam – zdążyłyśmy się już przyzwyczaić.

Po kilku przeprawach przez strumienie jesteśmy totalnie przemoczone. 40 kilometrów zajmuje nam kilka godzin. Około godziny 18 w oddali widać główną drogę, do której musimy się dostać. Jeszcze tylko kilka kilometrów, kilka zakrętów i… na drodze pojawia się kolejna przeszkoda. A już myślałyśmy, że wszystkie trudności za nami. 

Z góry zwala się na półkę skalną, którą prowadzi nasza trasa, ogromny wodospad. Droga jest zalana na kilkudziesięciu metrach. Całkiem głęboko. Jakoś udaje mi się pokonać cały strumień, ale nie ma mowy o przejeżdżaniu w pojedynkę. Na dnie leży sporo kamieni, łatwo stracić równowagę i zalać sprzęt albo nawet wylądować poza drogą, czyli w przepaści. 

Ekipa jest już tak zgrana, że dziewczyny same szybko rozstawiają się „na stanowiskach”. Jedna podtrzymuje, druga pcha, trzecia wyznacza tor po którym należy jechać. W ten sposób asekurujemy wszystkie motocykle. Współpraca działa idealnie. Bezpiecznie zostawiamy wodospad za nami. Ostatnie kilometry to już odpoczynek. 

Na nocleg dojeżdżamy o zmroku – czyli idealnie. To nasz ostatni pensjonat na trasie do Leh. Jest szansa na ciepły prysznic i jakieś ogrzewanie: wszystkie rzeczy mamy mokre i fajnie by było to wysuszyć.

WYŻEJ SIĘ NIE DA

 

Mimo, że przed nami jeszcze połowa drogi, będziemy spać już tylko w namiotach. W tej części po prostu nie ma innej opcji. Namioty są tu zresztą często wygodniejsze niż pensjonaty. W każdym są przygotowane łóżka, jest nawet namiotowa „dobudówka – łazienka”. Ten patent idealnie sprawdza się w wysokogórskich warunkach. Można się wyspać i odpocząć. Co jest tutaj kluczowe. 

Każdy motocyklowy dzień to wyzwanie, które wymaga pełnej koncentracji i dużego wysiłku fizycznego. Szczególnie najwyższe przełęcze, z Khardung La na czele. Wjazd na 5359 m (npm) to ogromne obciążenie dla każdego, nawet przyzwyczajonego do wysokości organizmu. Najwyższa dopuszczona do ruchu kołowego przełęcz świata jest wisienką na torcie n naszej trasie. Każda z nas miała inną motywację wybierając się na babską wyprawę. Każda miała inne marzenia i cele. Każdej co innego sprawiało trudność. Wjazd na Khardung La dał nam poczucie, że możemy wszystko i wspólnie damy radę pokonać wszelkie trudności. To była chwila radości, wzruszenia i zadumy.

przełęcz La Chungla w Himalajach
przelecz Khardungla w Himalajach

CZY BYŁO WARTO?

 

Pierwsze wyprawy „Tylko dla Orlic” w Himalajach to chyba najbardziej nieprzewidywalny projekt jaki zrealizowałam. Miałam sporo oczekiwań, ale przedsięwzięciu towarzyszyło również wiele niewiadomych. Po miesiącu spędzonym z dziewczynami w Himalajach i patrząc na to z perspektywy kilku lat, wiem, że było warto.

To były jedne z najpiękniejszych wypraw w jakich do tej pory brałam udział. Ekipa sprawdziła się wyśmienicie i zgrała jak najlepszy team. Żadna z „przepowiedni” o kłótniach się nie sprawdziła. Dlatego od tamtego czasu Orlice podbijają świat, podróżując co roku przez dzikie, fascynujące regiony. Byłyśmy już w Kirgistanie, Gruzji, Sri Lance, Argentynie, Boliwii, Chile, Kolumbii i Kostaryce.

W 2022 roku wracamy w Himalaje i… okrywamy nowy kontynent – Afrykę!

Zapraszamy w Himalaje w sierpniu, zarówno Panie na babską wyprawę dla Orlic, jak i Panów, którzy chcą poznać ten piękny kawałek świata.

A do Tanzanii wybieramy się w październiku: wyprawa tylko dla kobitek lub w składzie „dowolnym”.

CHCESZ OBEJRZEĆ NASZ NAGRODZONY FILM Z HIMALAJÓW?

 

Z tej wyprawy powstał fantastyczny 26-minutowy film. Dzięki niemu możesz wraz z nami jeszcze raz doświadczyć tych wszystkich emocji i przygód, które opisane zostały wyżej. Nieskromnie dodamy, że dzieło to zdobyło ważną dla nas nagrodę – I miejsce na festiwalu „The Art of Ride. Motorcycle Film Festival”. Zapraszamy do obejrzenia TUTAJ!

Motocyklowe podróże w czasach COVID

Motocyklowe podróże w czasach COVID

Motocyklowe podróże w czasach COVID

Naszą pasją jest dzielenie się doświadczeniem i miłością do motocyklowych przygód. Kochamy przygotowywać i organizować wycieczki motocyklowe w różne zakątki świata. Co więc mogliśmy zrobić, aby zachować bezpieczeństwo, ale móc dalej oferować motocyklowe podróże w czasach Covid i dalsze odkrywanie świata?!

Airport departures haul

Pewnie tak jak ty, nigdy nie przypuszczaliśmy, że pewnego dnia nie będziemy mogli wyjść z domu, ani wyjechać na motocyklową wyprawę! Od czasu wprowadzenia ograniczeń covidowych, zaczęliśmy żyć w jeszcze niedawno nierealnym świecie ograniczeń, jak w koszmarnej mieszance filmu „Pandemia” i powieści G. Orwella „1984”. Zamiast dyskutować o interesujących nas motocyklowych tematach podczas wspólnych podróży, musieliśmy się zmierzyć z coraz to nowymi zakazami podróżowania, nowymi wariantami wirusa i maskami na twarzy…

Na szczęście, sprawy zaczęły się stopniowo uspokajać i stały się nieco bardziej przewidywalne. Miejmy nadzieję, że najgorsze już za nami; chociaż COVID pewnie jeszcze na długo zostanie z nami.

Jeśli, tak jak my nie zrezygnowałeś ze swoich motocyklowych marzeń, tęsknisz za motocyklowymi podróżami, warkotem silnika, przestrzeniami, godzinami spędzonymi w siodle i chcesz wiedzieć, jak można podróżować w czasach COVID… Przeczytaj dokładnie ten wpis!

W tym artykule omówimy praktyczne kroki, które podjęliśmy, aby umożliwić Ci bezpieczne wzięcie udziału w podróżach motocyklowych MotoBirds. Dobrze pamiętamy dzień, w którym musieliśmy odwołać wszystkie nasze wycieczki.

Oto, co zrobiliśmy, aby nadal móc organizować nasze ukochane wyprawy i móc pokazywać Ci świat!

 

 

TWOJE PIENIĄDZE SĄ Z  MOTOBIRDS BEZPIECZNE

 

Jedno z pierwszych pytań, które najczęściej słyszymy brzmi: „czy stracę wpłacone przeze mnie pieniądze, jeśli pojawią się nowe ograniczenia i podróż nie będzie mogła dojść do skutku?”.

Odpowiedź brzmi nie! Stosujemy w MotoBirds elastyczną politykę COVID. Co to dla Ciebie oznacza? Jeśli podróż musi zostać odwołana z powodu wprowadzonych ograniczeń podróży, możesz poprosić o pełny zwrot wpłaconych na poczet tej podróży pieniędzy lub przenieść swoją płatność na inną wyprawę lub usługę oferowaną przez MotoBirds. Ty decydujesz, która opcja jest dla Ciebie najkorzystniejsza. 

Kolejnym najczęściej pojawiającym się pytaniem jest: „czy stracę pieniądze, jeśli zachoruję na COVID i nie będę mógł dołączyć do wyprawy, za którą zapłaciłem?” 

To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Dostępne są na rynku opcje ubezpieczenia kosztów podróży, na wypadek niemożności stawienia się na wyjeździe z powodu COVID. Takie ubezpieczenie można wykupić indywidualnie, w wybranym przez siebie towarzystwie ubezpieczeniowym lub za naszym pośrednictwem w towarzystwie ubezpieczeniowym Signal Iduna, z którego usług korzystamy. Chcesz być zabezpieczony na każdą ewentualność – skorzystaj z takiej oferty! Zapewni Ci to dodatkowy komfort, na wypadek pojawienia się niefortunnych zdarzeń związanych z COVIDEM. Możesz na nas liczyć przy organizacji takiego dodatkowego ubezpieczenia. 

Podsumowując: wdrożyliśmy wszelkie dostępne rozwiązania, abyś nawet w czasach COVID mógł się czuć komfortowo i bezpiecznie rezerwując u nas wyprawę motocyklową. Możesz dokonać rezerwacji swojej wymarzonej podróży z MotoBirds, bez obawy o utratę pieniędzy.

 

 

JAK WYGLĄDA SYTUACJA W KRAJACH, W KTÓRYCH ORGANIZUJEMY WYCIECZKI?

 

Zasady podróżowania są już bardziej przejrzyste, niż na początkku pandemii. Otwiera się coraz więcej krajów, choć często wizyta w nich wiąże się ze spełnieniem określonych warunków. Śledzimy na bieżąco zmiany w przepisach – nie musisz się o to martwić. Tak dobieramy kierunki naszych wypraw, aby z jak największym prawdopodobieństwem wycieczka mogla dojść do skutku, a nasze plany nie zostały pokrzyżowane przez formalności i ograniczenia. 

Kiedy zapiszesz się na wyprawę z MotoBirds, zapewnimy Ci aktualne informacje odnośnie wymagań dotyczących podróży: szczepienia, testy, rejestracja, otwarcia granic itp. Będziesz przez nas dokładnie poinformowany o tym, co musisz zrobić, aby móc odbyć swoją wymarzoną podróż! Jeśli będziesz potrzebował wsparcia przy wypełnianiu formularzy w obcym języku, chętnie Ci pomożemy.

Oczywiście, w dzisiejszych czasach, trzeba się liczyć z tym, że wymagania związane z turystyką w poszczególnych krajach mogą ulec zmianie. Na szczęście w ostatnich miesiącach udało nam się zrealizować wszystkie zaplanowane przez nas wyprawy i mamy nadzieję, że w tym roku również tak będzie.

 

 

SZCZEPIONY / NIEZASZCZEPIONY

Zdajemy sobie sprawę, że temat szczepień przeciwko COVID jest tematem niezwykle gorącym. Na pewno nie będziemy wdawać się w żadne dyskusje z tym związane: jesteśmy motocyklistami i o tym chcemy z Wami rozmawiać. W naszej ofercie wypraw, znajdują się zarówno miejsca, które wymagają szczepień przeciwko COVID, jak i takie, które takich wymagań nie wprowadziły. Decyzję dokąd pojechać zostawiamy Wam!

W momencie pisania tego artykułu Tanzania i Kostaryka nie wymagają szczepień przeciw COVID. Pozostałe miejsca, w których organizujemy wyprawy w 2022 roku (Argentyna, Boliwia, Indie, Kambodża) obecnie wymagają szczepień przeciw COVID.

Jeśli w ofercie naszych wypraw nie ma Twojego wymarzonego kierunku, powiedz nam o tym. Chętnie weźmiemy to pod uwagę i zastanowimy się nad rozszerzeniem oferty.

NOWE KIERUNKI NASZYCH PODRÓŻY

 

Jesteśmy przekonani, że motocykliści zawsze będą chcieli podróżować i poznawać świat, i nie uda się tego zatrzymać żadnymi formalnymi ograniczeniami. Dlatego cały czas ciężko pracujemy na rozwojem nowych kierunków. Chcemy stworzyć szeroką i różnorodną ofertę wyjazdów, wśród których każdy będzie mógł znaleźć coś ciekawego dla siebie! Pod koniec 2021 roku wprowadziliśmy do naszej oferty Tanzanię!

W pierwszym kwartale 2022 jedziemy w kolejne, nowe miejsce, aby odbyć tam należytą wycieczkę rozpoznawczą. Chcesz być na bieżąco z nowościami w naszej ofercie – nie zapomnij zapisać się na nasz newsletter: zapis na Newsletter MotoBirds.

 

Zapraszamy do bezpiecznego podróżowania z MotoBirds!

 

Zachód słońca w Kostaryce
Wyprawa motocyklowa na Kostaryke z MotoBirds
Jazda motocyklem przez step w Tanzanii
Żyrafy w Tanzanii podczas wyprawy motocyklowej po Tanzanii
Przejazd przez błoto motocyklem w Kostaryce
Przejazd motocyklem przez rzeke na Kostaryce
Motocykliści z Kilimandzaro w tle
Wyprawa motocyklowa po Tanzanii z MotoBirds

Jak wybrać wyprawę motocyklową – klasyfikacja MotoBirds

Jak wybrać wyprawę motocyklową – klasyfikacja MotoBirds

Jak wybrać wyprawę motocyklową – klasyfikacja MotoBirds

Jak wybrać wyprawę motocyklową, aby odpowiadała naszym oczekiwaniom? Jak to zrobić, abyśmy na koniec nie czuli niedosytu z jazdy, abyśmy czerpali z niej przyjemność i mogli w pełni korzystać z uroków odwiedzanego regionu przy jednoczesnym zachowaniu odpowiednich proporcji czasu jazdy do czasu przeznaczonego na relaks? Każdy z nas, kto kiedykolwiek zdecydował się lub rozważał udział w zorganizowanej wyprawie motocyklowej zadawał sobie tego typu pytania. W MotoBirds dobrze wiemy, że osoby, które się do nas zgłaszają ciężko pracowały na swój wolny czas. Naszym celem jest upewnienie się, że każdy wróci do domu usatysfakcjonowany, z cudownymi wspomnieniami i niezapomnianymi wrażeniami z wyprawy. Wybór wyprawy odpowiednio dopasowanej do potrzeb i marzeń stanowi podstawę. Przeczytaj zatem ten artykuł i dowiedz się, co w MotoBirds zrobiliśmy, aby ułatwić Ci zadanie i pomóc w wyborze idealnego rozwiązania.

KLASYFIKACJA I RODZAJE WYPRAW MOTOBIRDS

 

Czy wspominaliśmy już jak bardzo zależy nam, aby każdy, kto decyduje się na wyprawę z MotoBirds wrócił z niej w pełni usatysfakcjonowany? Tak… powtórzymy to jeszcze nie raz! Wybór właściwej wyprawy to klucz do spędzenia urlopu tak, abyś na jego koniec nie czuł ani przeciążenia ilością wrażeń, ani niedosytu. No chyba, że mówimy o rodzącej się potrzebie wzięcia udziału w kolejnej wyprawie… haha! Nie da się zorganizować jednej, pasującej wszystkim, motocyklowej przygody, a nam zależy by każdy mógł w naszej ofercie znaleźć coś dla siebie. Dlatego, żeby było to możliwe, w MotoBirds wprowadziliśmy specjalny, bardziej szczegółowy podział nie tylko ze względu na skalę trudności, ale także na typ wyprawy.

Każda pozycja w naszej ofercie najpierw podlega ocenie ze względu na trudność trasy. Klasyfikujemy ją w skali od 1 do 10. Co to faktycznie oznacza w praktyce? Nasz system oceny ma pomóc uczestnikom zdecydować, czy dana wyprawa jest dla nich odpowiednia pod kątem poziomu ich zaawansowania i umiejętności. Zapytaliśmy o zaproponowaną przez nas skalę trudności motocyklistki i motocyklistów, którzy jeździli z nami – i bacznie wysłuchaliśmy ich uwag.

Drugim kryterium było stworzenie wypraw, które odpowiadałyby na zróżnicowane oczekiwania klientów pod kątem charakteru wyjazdu. Dlatego stworzyliśmy trzy kategorie oferowanych przez nas wypraw, które są skorelowane z poziomem trudności, ale także dają możliwość wyboru pod względem czasu spędzonego na jeździe, czasu wolnego od motocykla i kategorii oferowanych noclegów.

 

OD 2022 ROKU OFERUJEMY NASTĘPUJĄCE KATEGORIE WYPRAW:

Grupy mieszane – wyprawy otwarte dla Wszystkich

Luxe

Explorer

Gravel Heroes

Wyprawy tylko dla kobiet – "Tylko dla Orlic"

ORLICE – Moto Damas

ORLICE – Explorer

ORLICE – Gravel Heroines

Poziom trudności

1 – 3

4 – 7

8 – 10

01

Wyprawy “Luxe” oraz kobiece wyprawy “Orlice – Moto Damas”

Ta kategoria wypraw oferuje poziom trudności od 1 do 3. Stworzone zostały one z myślą o wszystkich motocyklistach, odpowiednio motocyklistkach, w tym także nowicjuszach, którym zależy na zachowaniu odpowiednich proporcji między czasem spędzonym na motocyklu, a czasem poświęconym na relaks np. nad basenem, czy na plaży. W tym przypadku nacisk kładziony jest bardziej na poznanie regionu, w którym organizowana jest wyprawa, z większą liczbą dni skupionych na aktywnościach poza motocyklowych. Dni jazdy są krótsze, a tempo jazdy wolniejsze. Na tego rodzaju wyprawach proponujemy wyłącznie ekskluzywne zakwaterowanie: wybieramy tylko komfortowe hotele.

 

Wybór wypraw MotoBirds z kategorii Luxe / Moto Damas na rok 2022:

Ameryka Centralna

Od 03 do 16 grudnia zapraszamy do Kostaryki.

Wyprawa motocyklowa na Kostaryke z MotoBirds
Motocyklisci na Kostaryce z MotoBirds
Przejazd motocyklem przez rzeke na Kostaryce

Azja

Między 02 a 13 października zapraszamy do Bhutanu.

Mnich na motocyklu w Bhutanie
Żyrafy w Tanzanii podczas wyprawy motocyklowej po Tanzanii
Żyrafy w Tanzanii podczas wyprawy motocyklowej po Tanzanii

02

Wyprawy “Explorer” dla grup mieszanych oraz dla Orlic.

To nasze wyprawy będące zbalansowaną mieszanką jazdy, po różnego rodzaju drogach oraz aspektów poznawczych danego regionu. Poziom trudności waha się od 4 do 7. Niektóre z tych wypraw odbywają się głównie po drogach asfaltowych (nigdy głównych), podczas gdy inne oferują mieszankę dróg asfaltowych, szutrowych i nieutwardzonych. Nacisk kładziony jest na eksplorację regionu poprzez jazdę bocznymi drogami, co oznacza także możliwość pojawienia się wyzwań technicznych, czy to ze względu na rodzaj nawierzchni, klimat czy topografię drogi. W miarę możliwości w trakcie wyprawy noclegi zaplanowane są w wygodnych pensjonatach lub hotelach butikowych (trzygwiazdkowych lub równoważnych). Uczestnicy powinni być jednak przygotowani na tymczasowy dyskomfort związany z klimatem, odległością, stanem dróg itp.

 

Wybór wypraw MotoBirds z kategorii Explorer na rok 2022:

Afryka

Od 05 do 19 marca zapraszamy do Tanzanii.

Tanzanię odwiedzimy także pomiędzy 01 a 15 października.

Żyrafy w Tanzanii podczas wyprawy motocyklowej po Tanzanii
Wyprawa motocyklowa po Tanzanii z MotoBirds
Motocykliści z Kilimandzaro w tle

Azja

W sierpniu w dniach 21 – 31 zapraszamy do Ladakhu, w Himalaje.

We wrześniu między 03 a 14 odkryjemy nowe, off-roadowe drogi w Hiamalajach.

Orlice zapraszamy na klasyczną orlicową wycieczkę w Himalaje w dniach 20 – 30 sierpnia (tam orlicowy projekt miał swoje początki).

Wyprawa motocyklowa w Himalaje z MotoBirds
Motocyklem przez Himalaje

Ameryka południowa

Pomiędzy 06 a 25 stycznia 2023 zapraszamy na koniec świata do kultowej Patagonii.

Wyprawa motocyklowa do Ushuaia
Jazda motocyklem przez Patagonie
Wyprawa adventure do Patagonii na motocyklach BMW

Ameryka centralna

Na przełomie listopada i grudnia od 19.11 do 02.12 zapraszamy do Kostaryki.

Zachód słońca w Kostaryce
Przejazd motocyklem przez rzeke na Kostaryce
Przejazd przez błoto motocyklem w Kostaryce

03

Wyprawy „Gravel Heroes / Heroines” (grupa mieszana i Orlice).

Jak sama nazwa wskazuje, są dla tych motocyklistek i motocyklistów, którzy szukają wyjątkowych przygód w terenie i zależy im przede wszystkim na jeździe terenowej. Poziom trudności plasuje się od 8 do 10. To nasze najbardziej wymagające wyjazdy. Trudności mogą być spowodowane odległościami, które trzeba przebyć każdego dnia, wysokością, klimatem, warunkami na trasie, czy też rodzajem nawierzchni. Te wyprawy przeznaczone są dla osób, które szukają wyzwań, przygody, nie unikają kurzu, brudu i wymagającej jazdy. Są to wyprawy, których realizacja w pojedynkę byłaby nie lada wyzwaniem. Chociaż nie są to na pewno ekstremalne obozy hard-enduro, niektóre dni z pewnością będą wymagały wytrzymałości, wysiłku i umiejętności. Zakwaterowanie nie obejmuje biwakowania, ale niektóre noclegi są w podstawowym standardzie – przede wszystkim ze względu na fakt, że w odległych od głównych szlaków regionach nie ma lepszych dostępnych opcji. Tam gdzie to możliwe noclegi zapewnione są w komfortowych pensjonatach, butikowych hotelach lub hotelach trzygwiazdkowych.

 

Wybór wypraw MotoBirds z kategorii Gravel Heroes/Heroines na rok 2022:

Afryka

Wszystkich fanów off-rodu zapraszamy do Tanzanii od 20 marca do 3 kwietnia.

Panie, off-roadowe Orlice, zapraszamy w październiku od 15 do 29 do Tanzanii.

Jazda motocyklem przez step w Tanzanii
Żyrafy w Tanzanii podczas wyprawy motocyklowej po Tanzanii
Żyrafy w Tanzanii podczas wyprawy motocyklowej po Tanzanii

W naszym katalogu wycieczek zauważysz, że nie wszystkie wycieczki są dostępne we wszystkich trzech kategoriach. Powodem są ograniczenia logistyczne. Może się tak zdarzyć również, że na stronie widnieje informacja o wyprzedaniu wszystkich miejsc. Warto jednak do nas zawsze napisać na wypadek czyjejś rezygnacji.

04

PONIŻEJ ZNAJDUJE SIĘ OPIS, CO OZNACZA NASZ POZIOM OCENY TRUDNOŚCI TRASY.

 

od 1 do 2:

Cała trasa prowadzi po drogach asfaltowych. Nie jest potrzebna żadna specjalna wytrzymałość motocyklowa ani umiejętności techniki jazdy. Tę podróż można odbyć na praktycznie każdym rodzaju motocykla, o ile ma wystarczającą moc, aby dotrzymać tempa grupie. Te wycieczki są odpowiednie dla wszystkich motocyklistek i motocyklistów, bez względu na doświadczenie, w tym również dla nowicjuszy.

od 3 do 4:

Większość trasy prowadzi po drogach asfaltowych. Może być jednak kilka odcinków po drogach szutrowych lub gruntowych. Dni jazdy są dłuższe niż w poprzedniej kategorii. Może być kilka dni jazdy na dystansach powyżej 250 km. Te trasy można pokonać na dowolnym motocyklu, pod warunkiem, że ma wystarczającą moc, aby dotrzymać tempa grupie i może pokonać sporadyczne odcinki bez asfaltu. Na takich wyprawach komfortowo będą czuć się motocyklistki i motocykliści nawet z niewielkim doświadczeniem, ale Ci, którym nie straszne jest zjechanie z asfaltu.

od 5 do 6:

Większa część trasy prowadzi po drogach asfaltowych. Zdarzają się dłuższe odcinki albo nawet dni po drogach gruntowych lub szutrowych, o zróżnicowanym stanie. Dni jazdy mają zazwyczaj ponad 200 km. Może być kilka dni powyżej 350 km. Na tych trasach najlepiej sprawdzają się motocykle o pojemności co najmniej 600 cm3. W niektórych przypadkach klimat i/lub wysokość może również odgrywać rolę. Te wycieczki są odpowiednie dla motocyklistek i motocyklistów, którzy mają doświadczenie z dłuższymi dniami „w siodle”. Kiedy te wyjazdy nie odbywają się na organizowanych przez MotoBirds motocyklach, należy pamiętać o odpowiednim wyborze opon. Trzeba być także gotowym na „chaos na drodze”, czyli lokalne zwyczaje w ruchu drogowym, które mogą być trudne i nieoczekiwane w porównaniu do tego, co obowiązuje np. w Europie.

od 7 do 8:

Większość trasy prowadzi po drogach nieutwardzonych, gruntowych i szutrowych. Mogą pojawić się dłuższe odcinki z piaskiem, błotem, kamieniami lub „tarką”. Mogą wystąpić też fragmenty wymagające zaawansowanej techniki jazdy. Niektóre z odcinków trasy nie są na co dzień utrzymywane, w związku z tym ich stan może być bardzo różny (głównie zależy to od pogody). Istotną rolę może również odgrywać klimat i/lub wysokość. Niektóre dni jazdy mogą mieć ponad 400 km. Wymagany jest dobry poziom wytrzymałości motocyklowej na długą jazdę, a także doświadczenie w terenie. Kiedy te wycieczki nie odbywają się na organizowanych przez MotoBirds motocyklach, należy pamiętać o odpowiednim doborze opon. Trzeba być także gotowym na „chaos na drodze”, czyli lokalne zwyczaje w ruchu drogowym, które mogą być trudne i nieoczekiwane w porównaniu do tego, co obowiązuje np. w Europie.

od 9 do 10:

To najbardziej wymagające wyprawy. Odległości są duże, a większość trasy jest nieutwardzona. Mogą pojawiać się bardzo zróżnicowane warunki jazdy. Ekstremalne warunki klimatyczne, w tym np. bardzo duża wysokość również często odgrywają znaczącą rolę. Niektóre dni jazdy będą miały ponad 450 km, i mogą trwać ponad 8 godzin. To wyprawy dla doświadczonych jeźdźców i koneserów trudnych warunków. Tylko duże doświadczenie w jeździe w różnych warunkach terenowych pozwoli czerpać satysfakcję z takiej trasy i przyjemność z obserwowania mijanych krajobrazów. Te wycieczki nie są przeznaczone dla dużych motocykli turystycznych. Trzeba być także gotowym na „chaos na drodze”, czyli lokalne zwyczaje w ruchu drogowym, które mogą być trudne i nieoczekiwane w porównaniu do tego, co obowiązuje np. w Europie.

Mamy nadzieję, że powyższy opis oferowanych przez MotoBirds kategorii wyjazdów oraz skala ich poziomu trudności pozwoli Ci podjąć najlepszą decyzję co do wyboru wycieczki marzeń.